×

Wyszukaj artykuł

Pieniądze szczęścia nie dają

Miał żonę i dzieci. Kiedy wygrał na loterii - postawił na prostytutki. Potem zabił z zimną krwią

Redakcja Pinbook | 03-12-2019 | skomentuj

Miał żonę i dzieci. Kiedy wygrał na loterii - postawił na prostytutki. Potem zabił z zimną krwią

Zdjęcie poglądowe

Oceń



Zwycięstwo w loterii typu Lotto może być niemałą gratką. A ileż daje szczęścia! Dzięki temu możemy mieć okazję na spełnienie swoich najskrytszych marzeń – na wyjazdy, na zakup nowego sprzętu. W zasadzie możemy sfinansować to, co zawsze chcieliśmy, a na co brakowało nam pieniędzy. Jednak warto pamiętać o jednej rzeczy – „pieniądze szczęścia nie dają”. Przekonała się o tym pewna rodzina, na którą spadła wielka tragedia. I to wszystko przez pieniądze.

  Zobacz także  


David Stokes wygrał w loterii ponad 40 tysięcy funtów (to około 200 tysięcy złotych). Na, z pozoru, szczęśliwą rodzinę spadła ogromna tragedia.

Historia sprzed lat przeraża

Wszystko miało miejsce w roku 2016, ale dopiero teraz wychodzą na jaw szokujące kulisy tej zbrodni. David Stokes wygrał na loterii 40 tysięcy funtów. Jego relacje z żoną – Sally – nagle zaczęły się stopniowo pogarszać. Wszytko dlatego, że żona odkryła na co pieniądze przeznacza jej mąż. Były to usługi prostytutek. Odkryła również, że jej mąż próbował kupić w Internecie pigułkę gwałtu. Właśnie przez to doszło do awantury. Kobieta w końcu spasowała i powiedziała, że musi o tym porozmawiać z ich krewnymi, bo nie wie co ma dalej robić. Kiedy wyszła z domu – David dopuścił się jednej z najgorszych możliwych rzezy. Zamordował ich dwóch synów.
Kiedy Sally wróciła – postanowił zaatakować również ją. Brytyjska prasa informowała, że mężczyzna zostawił list pożegnalny, w którym bardzo przeprasza swoją żonę za to, co zrobił.

  Zobacz także  


Makabryczna zbrodnia

1 listopada 2016 roku około godziny 22:00, sąsiedzi usłyszeli z domu rodziny Stokes, niepokojące okrzyki. To był dla nich jasny sygnał, żeby zawiadomić policję. Funkcjonariusze bardzo szybko przybyli na miejsce, ale nie mogli dostać się do środka – drzwi były zabarykadowane. 43-latek długo negocjował z policją – chcieli, aby David wypuścił swoją żonę i synów. Około godziny 3 nad ranem z domu wybiegła Sally – była w bardzo ciężkim stanie, miała poważne obrażenia głowy, a jej ogólny stan był krytyczny. Zdołała jedynie poinformować, że w środku znajdują się ciała Adama i Matthew. Kiedy w końcu udało się policjantom wejść do środka – David nie żył. Popełnił samobójstwo.

Czy tragedii można było uniknąć?





Wszystko na temat:

Szokujące historie Zabójstwo Morderstwo Wszystkie tagi



Komentarze: