×

Wyszukaj artykuł

Karma wraca?

Dennis Nilsen - zabójca, który przebierał swoje ofiary zmarł w cierpieniu

Patrycja | dnia: 27-10-2019 | skomentuj

Dennis Nilsen - zabójca, który przebierał swoje ofiary zmarł w cierpieniu

youtube.com

Oceń


PEŁNY DOSTĘP tylko dla ZAREJESTROWANYCH


Dennis Nilsen to jeden z bardziej znanych seryjnych morderców działających w latach 70. i 80. XX wieku – skazany został za zamordowanie kilkunastu osób, było to co najmniej 15 mężczyzn i chłopców. Swoje ostatnie godziny życia spędził niesłychanie cierpiąc. Koroner niedawno opublikował na ten temat raport – dowiadujemy się z niego, że w maju 2018 roku mężczyzna umierał w prawdziwych katuszach z powodu rozległego krwotoku wewnętrznego.

  Zobacz także  


Dochodzenie ujawniło, że doznał pęknięcia tętniaka aorty brzusznej. Prawdopodobnie związane było to z operacją, którą miał kilka dni wcześniej. Zakończyła się ona powodzeniem, ale mimo zaleceń lekarzy przestępca nie chciał zostać w szpitalnym skrzydle więzienia na obserwacji.

Kim był Dennis Nilsen?

Działał w latach 70. i 80. XX wieku. Jego ofiarami stawali się mężczyźni, a także chłopcy. Najpierw budował z nimi więzi – zaprzyjaźniał się w różnych miejscach, takich jak bary, puby czy parki. Potem zwabiał do swojego mieszkania. Tam dopuszczał się najgorszego – mordował ich i rozczłonkowywał ciała.
Najbardziej znany jest z tego, co z nimi robił zanim je ciął na kawałki – dokładnie mył ciała i ładnie ubierał.

Jedno, przypadkowe zdarzenie spowodowało, że tragiczna prawda wyszła na jaw. Gdyby nie to – pewnie zabijałby dalej. Sąsiad Nilsena wezwał hydraulika, który miał naprawić odpływ, który znajdował się przed domem zabójcy. To tam znaleziono szczątki kilku osób, które najprawdopodobniej przygotowane były do spalenia. Niestety dla Nilsena – nie zdążył ich stamtąd zabrać.

Udowodniono mu 15 morderstw, a także dwie próby morderstwa. Za wszystko, co zrobił, został skazany na dożywocie bez możliwości zwolnienia po 25 latach.






Wszystko na temat:

Morderstwo Zabójstwo Śmierć Wszystkie tagi



Komentarze:


Dodaj komentarz