×

Wyszukaj artykuł

Jak teraz wyglądają ich relacje?

Alicja Bachleda-Curuś o Colinie Farrellu: „Mogę się o nim wypowiadać wyłącznie pozytywnie”

Redakcja Pinbook | 23-03-2020 | skomentuj

Alicja Bachleda-Curuś o Colinie Farrellu: „Mogę się o nim wypowiadać wyłącznie pozytywnie”

AKPA

Oceń



Alicja Bachleda-Curuś i Colin Farrel związali się w 2008 roku. Niespełna rok później na świat przyszedł ich syn, Henry Tadeusz Farrel. Związek aktorów nie przetrwał jednak próby czasu i para rozstała się w 2011 roku. Losy ich relacji były pilnie śledzone przez światowe media. Aktorka nie ujawniała jednak wiele na temat jej dalszego kontaktu z byłym partnerem – znana jest bowiem z tego, że niechętnie opowiada o swoim życiu prywatnym. Ostatnio jednak Bachleda-Curuś odeszła nieco od swoich zasad i zdecydowała się udzielić szczerego wywiadu Katarzynie Bujakiewicz dla bloga Anny Lewandowskiej.

  Zobacz także  


Z rozmowy z aktorką możemy się dowiedzieć między innymi, że jej ciąża nie była planowana i okazała się dla niej niemałym zaskoczeniem. Alicja Bachleda-Curuś przyznała, że przyjście na świat syna wiązało w jej przypadku z niepewnością:

Wcześniej nie miałam instynktu ani wizji macierzyństwa, nie miałam takich marzeń. Ale może byłam zbyt zajęta na to, może też za młoda? Mój syn Henio po prostu nas wybrał. Poznałam jego tatę i rozpoznaliśmy w sobie taką więź, że temat dziecka stał się bardzo otwarty. To nasze uczucie spowodowało, że przyjęliśmy rzeczywistość taką, jaka jest. Jak się okazało, że Henio się pojawi, towarzyszyła mi niepewność, ale nie obawiałam się, że nie sprostam.

Dlaczego Henry Tadeusz?

W dalszej części wywiadu aktorka wyjawiła, dlaczego zdecydowała się nadać swojemu dziecku imiona Henry Tadeusz. Do tej pory krążyło wiele plotek, według których Alicja Bachleda-Curuś miała upamiętnić w ten sposób swój występ w filmie „Pan Tadeusz”. Gwiazda w rozmowie z Bujakiweicz postanowiła rozwiać wszelkie wątpliwości:

Michał Żebrowski zrobił na mnie wrażenie, ale nie aż takie. Tadeusz z tego względu, że mój ojciec, dziadek i pradziadek to są Tadeusze. To imię egzystuje w mojej rodzinie od pokoleń. W rodach góralskich jest taka zasada, że ojciec przekazuje swoje imię synowi i dalej jest to kontynuowane: mój brat to Tadeusz, jego syn również. My z tatą Henia mieliśmy przygotowane kilka imion, ale one do niego po prostu nie pasowały. Wyjechaliśmy więc ze szpitala i wróciliśmy do domu bez imienia. (...) będąc w domu, spojrzeliśmy na siebie i na Henia i jakoś na trzy cztery trafiło do nas to imię: Henry. Ono egzystuje w Polsce, również w Irlandii, co też było istotne. Mnie zależało na tym, żeby było blisko naszego Henryka. A co do Tadeusza, to chciałam, żeby miał typowo polskie drugie imię, to taki mój i taty Henia ukłon w stronę dziadka, pradziadków.

  Zobacz także  


Przykładny ojciec

Alicja Bachleda-Curuś opowiedziała także w wywiadzie, jak wyglądają jej obecne relacje z Colinem Farrellem. Para rozstała się, gdy Henry miał zaledwie dwa lata – aktorka przyznała, że udało im się uchować syna przed emocjonalnym obciążeniem związanym z rozstaniem rodziców:

Nam udało się rozstać w przyjaźni, więc te nasze kontakty były bardzo pozytywne i radosne. Teraz jak z nim rozmawiam, to widzi same pozytywy w tym, że ma dwa domy, dwa sety prezentów na święta, na urodziny. Taki spryciarz. Staraliśmy się nigdy nie dać Heniowi odczuć, że czegoś mu brakuje. Wypełnialiśmy tę potencjalną lukę dużą dawką miłości i atencji, uwagi.

Aktorka podkreśliła także, że Colin dobrze wywiązuje się ze swoich rodzicielskich obowiązków i stara się być stale obecny w życiu swojego dziecka:

Staramy się za dużo nie zdradzać nawzajem o sobie, ale mogę się o nim wypowiadać wyłącznie pozytywnie. Mimo że często jest w rozjazdach, stara się być obecny w życiu Henia jak nie fizycznie, to wirtualnie.

Spodziewaliście się, że relacje Colina Farrella i Alicji Bachledy-Curuś tak dobrze teraz wyglądają?





Wszystko na temat:

Alicja Bachleda-Curuś Colin Farrell Aktorzy Dzieci Gwiazdy Celebryci Piękne kobiety Wszystkie tagi



Komentarze: