„Tylko nie mów nikomu” - dokument – skandalista

Jak wiemy nic nie daje takiej popularności jak skandale, a tutaj mówimy o wielkiej ich skali. W efekcie licznik wyświetleń dokumentu na YouTube po prostu nie hamuje. W środę popołudniu wskazuje już 15 milionów odsłon, co dziwne zniknął z karty „na czasie”.

Dzieło braci Sekielskich – Tomasza i Marka - to dokument, w którym opisane są historie ofiar pedofilii w Polsce. Przypadki, którym został poświęcony dotyczą tylko ofiar molestowanych przez duchownych polskiego Kościoła Katolickiego. W dwugodzinnym materiale obejrzymy wyznania ofiar, w których szczegółowo opisują wydarzenia z przeszłości, w której stawały się ofiarami pedofilii księży. Dowodem na wydarzenia, jakie miały miejsce są nagrania wypowiedzi sprawców, w których przyznają się oni do stawianych im zarzutów.

 

Przedstawia między innymi nieopisane do tej pory przypadki - nieżyjącego ks. prałata Franciszka Cybuli i ks. Eugeniusza M. oraz księdza Dariusza O., który został skazany za molestowanie seksualne dzieci, a niedawno prowadził dla nich rekolekcje pomimo zasądzonego, dożywotniego zakazu pracy z dziećmi.

"Tylko nie mów nikomu", film dokumentalny Tomasza i Marka Sekielskich, poświęcony pedofilii w polskim Kościele został opublikowany w sobotę po południu. W trakcie pracy nad filmem twórcy zwrócili się z prośbą o wypowiedzi do najważniejszych polskich hierarchów, ale ci odmówili. Dopiero po publikacji dokumentu zaczęli się do niego odnosić.

Pomysł zrobienia filmu powstał kilka lat temu, gdy Sekielski pierwszy raz zetknął się z ofiarami księży pedofilów. — Widziałem płaczących dorosłych ludzi, których życie było zburzone — mówił dziennikarz w Onet Rano. Sekielski dodał, że w filmie rozmawia z ludźmi dorosłymi, którzy zdecydowali się "dać świadectwo", aby inni ludzi żyjący z poczuciem krzywdy też się ujawnili i "walczyli o swoje prawa i prawdę". Podkreślił, że jego film "nie jest antyreligijny".Reżyser uważa też, że jego film ma szansę wywołać jeszcze większe poruszenie niż "Kler" Smarzowskiego. — Spodziewam się, że to, co ma się wydarzyć, wydarzy się dopiero po filmie. Przeciwnicy produkcji rzucą się na nas dopiero wtedy. Tym bardziej że w tym filmie jako bohaterowie negatywni pojawią się także kościelne "autorytety", księża, których nazwiska są dobrze znane opinii publicznej — mówił jeszcze przed sobotnią premierą w serwisie Youtube. 

I tak też się dzieje. Sytuacja jest rozwojowa, gdyż nawet najwyższe władze naszego kraju nie mogą pozostać obojętne wobec zjawisk, jakie ujawniono w „Tylko nie mów nikomu”, a rosnące napięcie pomiędzy Kościołem a społeczeństwem zwiększa się z każdym dniem.