Zamieszki w Białymstoku. Nienawiść, przemoc i małe dzieci w tle.

Opublikował: Redakcja Pinbook

Data publikacji: 23-07-2019

ocena: 4.5     skomentuj

gloswielkopolski.pl

Żyjemy w bardzo niedobrych czasach. Kiedy w głowie wspominam weekend widzę tylko manifestujących przeciwko Marszu Równości. Widzę podludzi, którzy postanowili krzywdzić innych tylko dlatego, że kochają kogoś innego – nie pozwalają na własne odczuwanie, własne zdanie, własne wybory. Zamiast tego woleli rzucać petardami, kamieniami i szklanymi butelkami. Tym mężczyznom nie przeszkadzało nawet to, że rzucają na ziemię kobiety. Niektórym nie przeszkadzało nawet to, że zasłaniają się SWOIMI dziećmi, które przecież słuchały jak tatuś woła „je*ać te ku*wy”, „pie*dolone ped*ły”. A przecież te dzieci kiedyś będą dorosłe – i co zrobią? Warto jednak wspomnieć, że panowie wykazywali się tam niezwykłą hipokryzją. Dlaczego? Na filmach widać mężczyzn, którzy ubrani byli w koszulki Giorgio Armaniego – a przecież to gej! Śpiewali „Rotę”, a przecież jego autorka – Maria Konopnicka – miała swój epizod z kobietą, a teraz nazwaliby ją nawet „obrzydliwą lesbą”.

Środek Europy, zwykły weekend, a sceny jak w średniowieczu. Tu można się nie zgadzać z postulatami, można tego nie lubić, nawet może was to brzydzić. Ale w waszym własnym światku. Nikt nikomu nie powinien zabraniać wolności. A już na pewno nie powinno dochodzić do takich scen, jakie obserwować można na wielu filmach z Białegostoku z tego weekendu. NIC NIE USPRAWIEDLIWIA TAKIEJ AGRESJI.
Zupełnie inną sprawą jest to, że policja nie była do końca przygotowana, chociaż o kontrmanifestacji głośno było już na kilka dni przed. Ostatecznie policjantów było za mało, a m.in. kibice, którzy zawiązali pakt o nieagresji wobec siebie, spokojnie przedzierali się do uczestników Marszu Równości, aby wyrywać flagi i powalać na ziemię.

To kraj, w którym będą żyły nasze dzieci. Czy chcemy na to pozwalać? Czy chcemy, żeby patrzyły na wydarzenia takie, jakie zaprezentowano nam w weekend? Teraz już nie będzie niektórym wszystko jedno, czy ich dziecko będzie homo czy hetero – jeśli bowiem wybierze pierwszą ścieżkę, zechce związać się z osobą tej samej płci, będzie wiecznie narażona na jakieś niebezpieczeństwo. Dzieci kontrmanifestantów będą czerpały wzorce od swoich przepełnionych nienawiścią ojców i oddawały je w przyszłości. Chyba, że ktoś dobry pojawi się na ich drodze i wskaże lepszą ścieżkę. A co, jeśli to właśnie tych mężczyzn dziecko odkryje kiedyś, że jest gejem? Czy znowu usłyszymy o tragicznej śmierci, w której sam ojciec zabił swoją pociechę?

Tu chodzi tylko o to żeby żyć, ale dać żyć innym. Nie ograniczać ich wolności. Nie krzywdzić. Tu chodzi o całą stosowaną wobec innego człowieka przemoc, która w żadnym stopniu nie jest akceptowalna.

Oceń artykuł:
  • Średnia ocena: 4.5 (2 głosów)

4.5 (2 głosów)

Komentarze do artykułu: 0

Podoba Ci się artykuł?
Polub nasz fanpage