Bezbarwna Polska – bezbramkowy remis w Warszawie

Opublikował: Redakcja Pinbook

Data publikacji: 10-09-2019

ocena: 0     skomentuj

Reprezentacja Polski w piłce nożnej nie pokazała się z dobrej strony w dwóch wrześniowych meczach eliminacji do Mistrzostw Europy w 2020 roku. Kilka dni temu pisaliśmy o fatalnym meczu ze Słowenią w Lublanie. Kibice liczyli więc na zupełnie inny poziom gry w kolejnym meczu – w poniedziałek wieczorem biało-czerwoni podejmowali na Narodowym drużynę Austrii. Warto dodać, że nasi rywale w wypadku zwycięstwa zrównaliby się punktami z naszą kadrą. Jak przebiegało spotkanie?

Materiały prasowe


Zobacz też wyróżnione noclegi na Pinbook.pl

Pensjonacik EGO

ul. Stadionowa 4,
Gołdap

80 zł

za Dobę

Ocena: Brak

Moroszka - Domki letnisk...

Krótka 7,
Władysławowo

100 zł

za Osobę

Ocena: Brak

Apartamenty Pod Kosarkam...

Ul. Skotnicka 87a,
Szczawnica

200 zł

za Dobę

Ocena: Brak


Kibice są rozczarowani

Na mecz z Austrią wyszła nieco odmieniona jedenastka. Występującego ze Słowenią Michała Pazdana zastąpił Kamil Glik, Mateusza Klicha zmienił Krystian Bielik a zamiast Krzysztofa Piątka oglądaliśmy Dawida Kownackiego. Zabrakło jednak najważniejszego elementu – po raz kolejny zagraliśmy bowiem bez pomysłu. Rozpędzeni Austriacy wielokrotnie zagrozili naszej bramce (statystyka strzałów 7-22) i częściej utrzymywali się przy piłce (35% - 65%). Nasi przeciwnicy wymienili też między sobą niemal dwukrotnie większą liczbę podań (359 – 663). Polacy razili nieskutecznością – swojej szansy nie wykorzystał na przykład Robert Lewandowski, który spudłował z kilku metrów. Ostatecznie mecz zakończył się bezbramkowym remisem – niezadowolenie kibiców jest więc zupełnie zrozumiałe, na bramkę naszej kadry czekamy już bowiem blisko 184 minuty. Patrząc na nasz styl gry i formę Austriaków, możemy jednak mówić o sporym szczęściu. W innym meczu naszej grupy Słowenia w ostatnich sekundach meczu wyrwała zwycięstwo z Izraelem – na szczycie naszej tabeli robi się więc ciasno. Nadal jednak ciężko wyobrazić sobie scenariusz, w którym Polacy nie awansują na turniej. Z taką grą może się on jednak dla nas błyskawicznie skończyć klasycznymi meczami otwarcia, o wszystko i o honor. 

Kiedy znowu gramy?

Polacy mogą się zrehabilitować już za miesiąc – w październiku zagramy z dużo słabszymi rywalami, którzy okupują dwa najniższe miejsca w tabeli naszej grupy. Pierwsze spotkanie odbędzie się na wyjeździe – 10 października zagramy z najsłabszą w naszej grupie Łotwą, której nie udało się jeszcze zdobyć ani jednego punktu. Kilka dni później zagramy z Macedonią Północną, którą podejmiemy 13 października na Stadionie Narodowym w Warszawie. Czy najbliższe mecze będą swoistym przebudzeniem biało-czerwonych? Przekonamy się już wkrótce – na pewno są to spotkania kluczowe w wywalczeniu sobie awansu do Euro. Trudno sobie wyobrazić, że Polacy stracą punkty – warto jednak trzymać kciuki i kibicować kadrze. 

Sprawdź również - Piłkarz Chelsea dotkliwie pobity – poszło o kobietę

Oceń artykuł:
  • Średnia ocena: 0 (0 głosów)

0 (0 głosów)

Komentarze do artykułu: 0