Nasz system edukacji jest beznadziejny, a czerwony pasek na świadectwie boli przez całe życie

Opublikował: Redakcja Pinbook

Data publikacji: 25-06-2019

ocena: 0     skomentuj

demotywatory.pl

Takich dzieciaków jest całe mnóstwo – rodzice przygotowali ich do szkoły, przekazali niezbędną wiedzę jak to będzie wyglądało, a maluchy już przebierają nogami żeby zobaczyć o co chodzi. Po przedszkolu mają głowę pełną pomysłów, chcą jak najlepiej pochwalić się swoją kreatywnością, są jak małe gąbki, które w planach mają chłonięcie wiedzy. Co się dzieje na przestrzeni lat, że 50% odpuszcza, a 50% uczy się, żeby się uczyć i dodatkowo czują presję, żeby mieć czerwony pasek, bo przecież „jak to tak bez paska?”. Są powody dla których wyjątkowo nie lubię naszego systemu edukacji, abstrahując od polityki. Jest również kilka powodów dla których czerwony pasek (niestety po latach) uznałam za bezużyteczny.

Kiedy nauczyciel sam nie wie. Albo wie, ale jest nie po jego myśli.

Kiedy chodziłam do szkoły pewne zadania na matematyce rozwiązywałam „po swojemu”, później taką wiedzę przekazywałam swoim podopiecznym na korepetycjach słysząc, że „to dużo łatwiejszy sposób, niż ten, którego uczą w szkole”. Niestety, z jakim rozczarowaniem musiałam się zmierzyć, kiedy moi uczniowie wracali i mówili, że nauczyciel nie zaliczył im tego zadania, chociaż rozwiązanie było jak najbardziej poprawne bo "nie tak ich uczyli".
Spotykam się z tym na każdym kroku – albo nauczyciel nie wie, że tak można, albo po prostu chce nauczyć dzieci jedną, jedyną metodą. A nie liczy się to, jak się zaczyna, ale jak się kończy. Można dochodzić do rozwiązania wieloma sposobami i jeśli jest dobrze – nie rozumiem strofowania dzieci, wystawiania połówek punktów albo przekreślania całego zadania i pastwienia się przy całej klasie, że „ktoś nie opanował materiału”.

zdj1

Wszystko zostało wykonane poprawnie bo przecież nauczają nas, że mnożenie jest przemienne. Niestety nie jesteśmy w stanie zrozumieć toku rozumowania nauczycielki. To kolejne próby zabicia w dzieciach chęci do nauki.

Takich złych doświadczeń jest więcej

Kiedy chodziłam do podstawówki – bardzo starałam się na plastyce. Nigdy nie byłam szczególnie uzdolniona z tego przedmiotu. Lepiej szedł mi polski, muzyka czy biologia. Nad pracami plastycznymi próbowałam siedzieć dość długo w domu, poprawiałam niedociągnięcia, w wolnych chwilach uczyłam się robić coś lepiej i inaczej, starałam się do każdego tematu podejść po swojemu, ugryźć go inaczej. Udało mi się zrobić przed Wielkanocą, na kiermasz, naprawdę piękne jajko. Wydmuszkę, oklejoną włóczką. Nawet udało mi się w ten sposób stworzyć wzorki, a nie okleić po prostu różnymi kolorami na około. Nauczycielka stwierdziła tylko, że „na pewno ktoś mi robił tą pracę, bo nigdy nie byłam szczególnie uzdolniona” i postawiła mi 1. Pamiętam, że rodzice bardzo szybko przeszli się do szkoły, aby to wyjaśnić (bardzo cieszę się, że miałam wsparcie w rodzicach, bo zdaję sobie sprawę z tego, że inne dzieci mogły nie mieć tyle szczęścia). To kompletnie zabiło we mnie chęci do starania się w tym kierunku. Później słyszałam już tylko „jesteś dziewczynką, powinnaś to zrobić lepiej, chłopcy mogliby zrobić coś takiego” (paskudne twierdzić, że dziewczynki mają być bardziej uzdolnione od chłopców - a co z Picassem albo Munchem czy Pollockiem?).

Niestety, szkoła zabija w dzieciach kreatywność. Pokazuje swoją najgorszą stronę. A mogłaby najlepszą. Mogłaby wspierać maluchy w swojej indywidualności, niestandardowych pomysłach i podejściu do problemów. Później dzieciaki wychodzą ze szkoły sfrustrowane, nienawidząc tego, że kiedykolwiek musiały tam trafić.

A kiedy szkoła przestaje być miejscem do poszerzania horyzontów, do poznawania siebie, do rozwijania swoich pasji…

…staje się przykrym obowiązkiem i miejscem, w którym walczysz o oceny. Często naciągane, bo gdzieś tam niby wychodzi ci piątka, ale jednak brakuje, więc tekstem „ale brakuje mi do paska” szybko wyciągasz sobie na lepszy stopień. Nie fair w stosunku do kogoś, kto naprawdę uczył się cały rok? Może, ale nie myślisz o tym. Najważniejsze jest to, że się w końcu uda, rodzice będą dumni, dziadek poklepie po plecach, a babcia da 50 zł za niesamowity trud. I całe wakacje spokój, nie trzeba będzie znowu słuchać „w ogóle się nie uczyłeś. A co robi ta trójka na świadectwie?!”.
Bo znam też i takie przypadki, kiedy rodzice urządzają dzieciom w domu piekło za brak czerwonego paska albo tróję na świadectwie. Miałam taką koleżankę, która uczyła się nie dla siebie, nie po to żeby zaspokajać swój głód wiedzy, ale dla swojego ojca, który musiał mieć się czym pochwalić. Każda trója była mocno piętnowana, a brak paska ujmą na jego honorze, bo „jak on wychował córki”. Z takich zachowań rosną później smutni frustraci, którym szkoła nie kojarzy się najlepiej.

zdj2
Mały przykład tego, żeby zamiast pochwalić dziecko za dodatkowe umiejętności - obniża się mu ocenę.

Czerwony pasek nie jest niczym wybitnym. Wiecie ile razy ktoś zapytał mnie o to, ile razy miałam to coś na świadectwie? ANI RAZU! Żaden pracodawca, żadna dalsza ciotka, żaden wykładowca na uczelni. Bo to nic nie znaczy. Zupełnie. Oceny nie są wyznacznikiem tego, jakimi jesteście ludźmi. Tak jak nauczyciele nie mogą dyktować wam jacy macie być. Oceny później giną, a liczy się to, co naprawdę macie w głowie i jak tę wiedzę przekładacie do realnego życia. Dla pocieszenia powiem, że matura to też nie jest aż tak wybitnie trudny egzamin jak wpajają nam przez pół życia.

Dlatego drodzy nauczyciele, drodzy rodzice dzieci które kocha się jak mają pasek – dajcie tym małym ludziom poznawać świat, kształtować się, uczyć się tego czego chcą, wykazywać się inicjatywą i kreatywnością. Dajcie im poświęcić czas w 100% sobie i swoim zainteresowaniom, aby mogły potem wyrosnąć na światłych ludzi. Nie zmuszajcie do niczego. Dajcie im żyć. Nawet jeśli będzie to kosztem ocen.

Całe szczęście miałam w swoim życiu okazję trafić na świetnych nauczycieli, a historie, które opisałam, były raczej jednostkowe. Niejednokrotnie jednak natykam się na takie zdjęcia jak te w artykule, a także na wypowiedzi innych osób, które niesamowicie boli to, jak potraktowali ich nauczyciele, albo jak skrzywdzili rodzice "bo czerwony pasek".

Oceń artykuł:
  • Średnia ocena: 0 (0 głosów)

0 (0 głosów)

Komentarze do artykułu: 0

Podoba Ci się artykuł?
Polub nasz fanpage